Newsy i Wydarzenia

stale: Zapisz się na newsletter o wydarzeniach i o nowościach na stronie

drugi czwartek każdego miesiąca: Spotkania wiccańskie (wiccanka) w Gdyni

do uzgodnienia: Spotkania indywidualne w Warszawie

zobacz wszystkie »

Nowości na stronie

24 sierpnia 2017 Dodane wydarzenie

16 czerwca 2017 Dodane lektury po polsku i po angielsku

28 maja 2017 W lekturach po angielsku nowa lektura i progresywnie dodawane zdjęcia okładek

4 maja 2017 Dodane wydarzenie

22 stycznia 2017 Nowy tekst, nowelka o Trzech Brigitach

zobacz wszystkie »

Kilka słów o:

Tematem tej strony jest wicca, neopogańska inicjacyjna religia misteryjna (inicjacyjna... więcej »

Dziękuję twórcy grafiki oraz Arimowi, twórcy silnika strony.

Wielu bogów

Wszystkie Boginie są jedną Boginią, a wszyscy Bogowie jednym Bogiem: zdanie z Dion Fortune, które zrobiło wielką karierę. Pouczenie Bogini wymienia jednym tchem jako imiona jednej Bogini Artemidę, Astarte, Dianę, Meluzynę, Ceridwen, Danę, Arianrhod, Izydę i Bridę. Mówi się, że te wszystkie imiona nazywają różne kolory jednego spektrum, rożne fasady jednego diamentu. Dla byłego monoteisty, a większość wyznawców przychodzi do wicca po wychowaniu w monoteistycznym chrześcijaństwie, ta zasada jednej Bogini i jednego Boga brzmi kojąco i zrozumiale. Jest tylko jeden Bóg, głosi modny ekumenizm.

 

No dobrze, porównajmy jednak, nie szukając daleko, Jahwe i Baala. Jahwe ewidentnie nie lubi Baala, nie pozwala go czcić, oskarża o okrucieństwo. Czy Jahwe cierpi na schizofrenie i nienawidzi samego siebie?

Z drugiej strony, jedno nie istnieje bez drugiego, światło bez ciemności, życie bez śmierci? Tak więc w jednym panteonie zwykle byli bogowie o przeciwstawnych funkcjach. Słowianie ponoć opierali swoją religię na współistnieniu Welesa, boga Ziemi i Zawiatów, i Peruna, boga Nieba i praw tego świata. W konarach drzewa życia miał siedzieć Perun, a u korzeni Weles. W interpretacji niektórych badaczy słowiańszczyzny stanowili dwie strony tego samego medalu (polecam "Mitologię Słowian" Andrzeja Szyjewskiego). Potrzeba wiary w istnienie dwóch równorzędnych sił, ciemnej i jasnej, znajduje odbicie w kulturze ludowej, gdzie Bóg i Diabeł toczą spory i płatają sobie nawzajem sztuczki, ale w ludowych opowieściach obaj są obecni przy dziele stworzenia .

Dwie strony jednej siły? Można to tak nazwać. Mimo wszystko, nie radziłabym wezwać Boga i Diabła w jednym rytuale, bo żaden z nich nie będzie chciał przebywać z drugim w jednym kręgu, a Bogu w ogóle może się pomysł kręgu nie spodobać.

W większości panteonów nie mamy do czynienia z podziałem na dwie przeciwstawne siły. Zwykle mamy rozdrobnienie na bogów i boginie o wyspecjalizowanych funkcjach. Spójrzmy na mitologie grecką. Nie wszystkie boginie są matkami. Niektóre to dziewice, niektóre swobodnie wybierają kochanków. Matka Boska potrafi połączyć sprzeczne funkcje matki i dziewicy, ale ponoć jej kult doprowadza kobiety do schizofrenii.

Powiada się, że boginie greckie to różne postaci prabogini. Każda z nich jest fragmentem owej jednej jedynej i każda z nich co po niej odziedziczyła: Hera status królowej, Atena mądrość i węże, Afrodyta gołębia i zmysłowość, Demeter misteria. Każda z bogiń zyskała wyraźną osobowość. Inne funkcje, role, inna energia.

Co prawda, Kora/Persefona jest podwójną boginią: zarazem żoną i panną o dwóch imionach, inną na wiosnę, inną jesienią. W dramatach greckich i rzymskich pozostały ślady utożsamiania Persefony, Demeter i Hekate (dziewica, matka, staruszka) lub Diany, Persefony i Hekate (bogini nocy, bogini zaświatów, bogini śmierci i magii). Współcześni poganie lubią łączyć Dianę, Selene i Hekate w potrójną boginię Księżyca, dziewicę - matkę - staruszkę. Diana jest boginią rzymską, Selene i Hekate grecką. Wybór tych trzech na trzy twarze księżyca - rosnącego, w pełni i malejącego jest sztuczny, ale widać przemawia do serca. Istotą fascynacji obrazem potrójnej bogini jest fascynacja jednością przeciwieństw, jedność trzech etapów życia i jego różnych stron. Możemy medytować nad jednością przeciwieństw, bo to paradoks. Tajemnica jest w połączeniu sprzeczności. Podobnie jak para Bóg i Diabeł, potrójność bogini mówi coś o naturze świata i człowieka, co jednak nie znaczy, że różne strony boskości są identyczne. W końcu to różne strony. Różne.

Zastanówmy się teraz nad tym, czy bogowie o tych samych funkcjach w różnych religiach są przejawami tych samych wyspecjalizowanych sił. W starożytności i średniowieczu obowiązywała tzw. interpretatio romana, czyli nadawanie bogom rozmaitych ludów imion rzymskich.

Na jakiej zasadzie zachodziło utożsamienie? Łatwo powiedzieć, że na podstawie funkcji. Z czasem może rzeczywiście tak się stało, jednak początki tego procesu nie są takie oczywiste. Wenus, na przykład, była boginią ogrodów. Dlaczego utożsamiono ją z boginią miłości? Diana była pierwotnie boginią płodności. Diana z Efezu to matka o wielu piersiach, podobna raczej do Astarte niż do Artemidy. Sądzę, że utożsamianie odbywało się nie na podstawie powierzchownego podobieństwa funkcji, ale raczej na podstawie podobieństwa energii, które można nazwać boskimi imionami. Starożytni wydawali się nie mieć kłopotów z rozpoznawaniem podobnej energii w bogach różnych kultur, nie patrząc na ich funkcje. Funkcje bowiem zmieniają się z czasem, a kult bogów trwa.

Jaka jest natura bogów? Powiada się, że czciciele bogów kształtują ich, a bogowie w zamian kształtują wyznawców. Fred Lamond, członek jednego z kowenów Gardnera, twierdzi, że ponieważ bóstwa germańskie czczone były w czasach nazizmu przez osoby o radykalnych prawicowych poglądach, postawa wyznawców wpłynęła na energię bóstw i teraz czciciele bogów germańskich czują tego efekty. Ich poglądy polityczne przesuwają się na prawo pod wpływem bogów, których czczą.

Pomyślmy o bóstwach, których kult trwał tysiące lat. Dobrym przykładem będzie Izyda. Bogini Egipcjan odniosła sukces w Rzymie. Czy jej kult rzymski był tym samym, co egipski? Czy w zmieniających się przez tysiąclecia warunkach, Izyda była tym samym bóstwem? Czy była też tym samym bóstwem, ale o wielu przydomkach, w różnych miejscowościach? Według historyków, Izyda absorbowała w siebie lokalne boginie, tak zyskując ogromną ilość funkcji: była człowiekiem, boginią, matką, czarownicą, panią zaświatów, boginią zboża, wody, ziemi i gwiazd, królową niebios, twórczynią królów, a na koniec dzięki Rzymianom (Egipcjanie nie byli aż tak zainteresowani żeglugą, by potrzebować dla niej patronów) również Gwiazdą Morza. Ten ostatni przydomek, Stella Maris, razem z wieloma atrybutami Izydy odziedziczyła Matka Boska, pierwotnie skromna Żydówka z krwi i kości.

Tak jak Izyda, Matka Boska jest człowiekiem, który stał się istotą boską. Co więcej, obie są boginiami doskonałymi, łączącymi w sobie możliwie jak najwięcej cech, a zarazem mają wiele postaci, zależnie od miejsca kultu. Istnieje pewien model bogini doskonalej, do którego boginie są dopasowywane. Takim przykładem nabierania brakujących cech jest Maryja: matka boga, której przypisuje się cechy prabogini. Skoro matka boga, to także przewodniczka zmarłych, pani wód, przyrody i królowa niebios.

Pierwszym znanym dobrze historykom przykładem bogini skończonej i doskonałej jest Inanna, bogini wojny, miłości i śmierci, nieba, ziemi i wody. Jej kult przenosił się z kultury na kulturę i z miejsca na miejsce, jak historia dyktowała, dzięki podbojom i handlowi. Imiona tych bogiń wywodzą się od imienia Inanny: Ishtar, Astoreth, Astarte, Aszera, Afrodyta. Imię zmieniało się, funkcje zmieniały się, ale historycznie źródło kultu było jedno. Czy mamy do czynienia z tą samą boginią w różnych aspektach? Czy z fragmentami bogini, które ewoluowały wraz z poglądami wyznawców i utworzyły odrębne osobowości?

W tym momencie pewnie powinnam przestać dręczyć czytelnika i podać odpowiedz, jak to naprawdę jest w wicca. Niestety, nie mogę tego zrobić. Wicca bowiem nie ma takiej odpowiedzi.

Pierwsi wiccanie dostawali od inicjatorów teksty rytuałów i to było właściwie wszystko. Wszelkie wyjaśnienia musieli zdobywać na własną rękę, przez doświadczenie i przemyślenia. Do dziś podstawą wicca jest praktyka, która prowadzi do osobistego doświadczenia bogów, a słowa są niedoskonałym narzędziem do opisu tego doświadczenia. Na tym właśnie polega przeżycie misterium, że nie da się go opisać słowami. Jeżeli twierdzenia o naturze bogów, które tu wymieniam, są sprzeczne, to na tym polega zadanie, aby je połączyć w jedną całość. Życzę czytelnikowi, aby znalazł własną odpowiedź, a przede wszystkim doświadczył obecności bogów, jeżeli tego pragnie.