Newsy i Wydarzenia

6 maja 2017 r.: Spotkanie w Zamościu

2-4 czerwca 2017: Wiccański Weekend Węsiory 2017

stale: Zapisz się na newsletter o wydarzeniach i o nowościach na stronie

drugi czwartek każdego miesiąca: Spotkania wiccańskie (wiccanka) w Gdyni

do uzgodnienia: Spotkania indywidualne w Warszawie

zobacz wszystkie »

Nowości na stronie

4 maja 2017 Dodane wydarzenie

22 stycznia 2017 Nowy tekst, nowelka o Trzech Brigitach

6 listopada 2016 Dodane dwie lektury po angielsku

7 października 2016 Dwa nowe wydarzenia

17 września 2016 Dodane wydarzenie i nowy artykuł

zobacz wszystkie »

Kilka słów o:

Tematem tej strony jest wicca, neopogańska inicjacyjna religia misteryjna (inicjacyjna... więcej »

Dziękuję twórcy grafiki oraz Arimowi, twórcy silnika strony.

Słynni czarownicy

Każda opowieść o historii wicca zaczyna się od Geralda Brosseau Gardnera. Inaczej nie jest to opowieść o historii, tylko spekulacje.

Na publikowanych zdjęciach Gerald Gardner (1884-1964) jest starszym panem z kozią bródką. Odkrył wicca już na emeryturze. Po latach spędzonych w koloniach jako brytyjski urzędnik i antropolog amator, Gardner postanowił osiąść w Anglii. W 1938 roku przeniósł się z Londynu na prowincję, w okolice New Forest. Korzystając z wolnego czasu, Gardner jeździł na rowerze i podczas jednej z wycieczek odkrył amatorski Teatr Różokrzyżowców w pobliskim Christchurch. W tym teatrze poznać miał grupę, która wprowadziła go w tajniki podupadłego, lecz starożytnego kultu czarownic. We wrześniu 1939 roku, według własnych słów, Gardner został inicjowany.

Inicjatorką miała być Dorothy Clutterbuck (1880 - 1951). Przez lata istnienie owej damy nie było dowiedzione. Ostatecznie dało się ustalić, że istotnie, w New Forest mieszkała pani o tym nazwisku, posiadaczka opisywanych przez Gardnera kosztownych pereł, osoba majętna i szanowana w swoim środowisku. Było to środowisko konserwatywne. Dorothy Clutterbuck rzeczywiście grała w teatrze, ale nie w Teatrze Różokrzyżowców, lecz z Mill House Players. Świadectwa oraz własne zachowane pamiętniki ukazują ją jako osobę stateczną, a nawet pobożną. Albo dobrze kryła się z czarostwem, albo też Gardner podał jej nazwisko, aby chronić kogoś innego.

W pismach Gardnera nigdzie nie jest powiedziane, że inicjować go miała Dorothy Clutterbuck, jedynie że inicjacja odbyła się w jej domu. Prawdopodobną inicjatorką była niejaka Dafo, aktorka i reżyser w Teatrze Różokrzyżowców. Została pierwszą arcykapłanką Gardnera. Razem założyli kowen we wczesnych latach pięćdziesiątych. Dafo wycofała się z magicznego partnerstwa już w 1952 roku, z obawy, że zapędy popularyzatorskie Gardnera w stosunku do Wicca zaszkodzą jej reputacji. Do końca życia odmawiała udzielenia informacji co do początków Wicca, i tak jedynym źródłem wiedzy pozostaje Garner.

W 1947 roku Gardner spotkał Crowleya i uzyskał pozwolenie na otworzenie lobozu O.T.O. Nie zaczął jednak działać w Ordo Templi Orientis. Zamiast tego, zaczął popularyzować czarostwo. Uzyskawszy w tym samym roku pozwolenie czarownic, przedstawił ich wierzenia i praktyki w powieści "High Magic's Aid", która ukazała się w 1949. Kiedy w 1951 roku przestała w Wielkiej Brytanii obowiązywać ustawa zakazująca czarów, Gardner opublikował pierwszą  książkę o Wicca, "Witchcraft Today" (1954), a następnie "The Meaning of Witchcraft". Jednocześnie starał się popularyzować Wicca w prasie oraz przeprowadzał inicjacje i zachęcał do tworzenia nowych kowenów, jak gdyby obawiał się, że Wicca nie przetrwa jego śmierci. Prawdopodobnie na tym tle zerwał z pierwotnym środowiskiem, które go inicjowało, i można domyślać się, że nie był wprowadzony do "wewnętrznych misteriów" tej grupy. To tłumaczyłoby zapożyczenia z Crowleya i masonerii, którymi Gardner uzupełniał niekompletne rytuały czarostwa. Z drugiej strony, tradycja czarownic mogła mieć luki, które Gardner wypełnił.

O Gardnerze krąży wiele legend. Jedna z nich, zapoczątkowana przez Aidana Kelly'ego, opowiada, jakoby Gardner był podglądaczem i masochistą, stąd rytualna nagość, pocałunki i biczowanie. Nie ma na to dowodu. Zbiór pornografii znaleziony w książkach Gardnera jest na owe czasy typowy.

Osobą, która obok Gardnera zrobiła dla wicca najwięcej, jest Doreen Valiente (1922-1999). Od wczesnej młodości interesowała się magią i czarostwem. W 1952 roku, przeczytawszy w prasie artykuł wspominający o działającym kowenie, nawiązała korespondencję z Gardnerem. Członkini kowenu Gardnera od 1953, włożyła ogromny wkład w Księgę Cieni. Jest autorką m.in. "Przykazania Bogini" i zastąpiła materiał wzięty z Crowleya własną poezją. Współpraca z Gardnerem popsuła się w 1957 roku, kiedy Valiente już jako arcykapłanka Gardnera zajęła stanowisko, że czarownice powinny stronić od rozgłosu. Na tym tle doszło do rozłamu, a miejsce Valiente w kręgu Gardnera w Hertfordshire zajęła Dayonis. Valiente założyła własny kowen z Nedem Grove. W latach siedemdziesiątych zaczęła publikować własne książki: "ABC of Witchcraft" (1973), "Natural Magic" (1975) oraz "Witchcraft for Tomorrow" (1978), w którym zamieściła Księgę Cieni dla samotnie praktykujących. Po rozstaniu z Gardnerem poszukiwała tradycji czarostwa starszych niż wicca. Przez jakiś czas pracowała z Robertem Cochranem, który twierdził, że do takiej należy. Valiente wierzyła mu tylko do czasu. Owocem facynacji tradycją Cochrana była napisana wspólnie z Evanem Johnem Jonesem "Witchcraft. A Tradition Renewed". W 1989 roku opublikowała autobiografię, "The Rebirth of Witchcraft". Do końca życia udzielała się na scenie wiccańskiej, poszukując źródeł Wicca, tradycji starszych niż gardneriyjska oraz udzielając informacji i współpracując z następnym pokoleniem, np. z Farrarami.

Po odejściu Valiente Gardner inicjował bardzo wiele osób i zachęcał je do zakładania własnych kowenów. Patricia Crowther założyła koweny w Yorkshire i Lancashire, Eleanor "Ray" Bone w południowym Londynie, a Monique Wilson (Olwen) dwa w Szkocji. Ta linia w 1963 roku pojawiła się w USA. Wicca zaczęło się rozprzestrzeniać.

Popularność Wicca sprawiła, że pojawili się uzurpatorzy. Największym z nich stał się Alex Sanders, "Król Czarownic", na którego współcześni mu gardneryjczycy patrzyli z rozbawieniem i przerażeniem. Dziś tradycja aleksandryjska uważana jest za równie szacowną, co gardneryjska.

Alex Sanders (1926-1988) zyskał rozgłos w 1962 roku, kiedy to stał się bohaterem ilustrowanego fotografiami artykułu w lokalnej gazecie Manchester Evening Chronicle and News. Fotografie przedstawiały Sandersa podczas własnego rytuału opartego na egipskiej Księdze Umarłych. Sanders ubrany był w szaty pokryte symbolami z Księgi Salomona. W artykule Sanders twierdził, że jest inicjowanym czarownikiem. Sprawa okazała się brzemienna w skutki.

Po pierwsze, Sanders stracił pracę w bibliotece, z której pożyczył książkę, aby kopiować z niej ezoteryczne symbole na szatach. Po drugie, reakcja czytelników na artykuł była gwałtowna i ucierpiały na niej czarownice gardneryjskie, próbujące odciąć się od "pajaca" Sandersa.

Sanders już od wczesnych lat sześćdziesiątych próbował zyskać inicjację w kowenie, ale odmawiano mu. Problem polegał na tym, że Sanders prowadził luźny tryb życia: uprawiał wysoką magię w stylu Crowleya (przechwalał się m.in., że stworzył magiczne dziecko imieniem Michael, który to Michael był odpowiedzialny za złe zachowanie Sandersa) i zdarzało mu się czcić diabła. Ponadto Sanders pił i używał życia z przedstawicielami płci obojga. W końcu jednak uzyskał inicjację, mimo, że podejrzewane o to osoby wypierały się. Sanders twierdził, że został inicjowany w dzieciństwie przez własną babkę, więc inicjacja przez gardneryjczyków nie była mu tak naprawdę potrzebna. Niestety, babcia, która miała go inicjować, pani Bibby, zmarła przed urodzeniem Alexa.

W latach sześćdziesiątych Alex prowadził kowen w Londynie, który wykształcił bardzo wiele osób i dał początek tradycji aleksandryjskiej. Arcykapłanką Sandersa był jego fotogeniczna żona Maxine Sanders, która wspomagała go w popularyzacji Wicca. Popularyzacja ta nie zawsze była szczęśliwa i graniczyła ze sztuczkami cyrkowymi (Sandersowie urządzili np. publiczny pokaz w teatrze). Alex Sanders pokazuje, że twórcy nowych religii bywają nieznośni dla otoczenia, ale ich dzieła bronią się same. "Był jak Joker w talii kart i miał swoją rolę do odegrania", powiedzieli Farrarowie w "A Witches' Bible". Przy całej swojej sensacyjnej otoczce Sanders był pełnym erudycji magiem i odważnym eksperymentatorem, oddanym magicznej pracy.

Alex Sanders i Maxine Sanders rozstali się i podążyli własnymi magicznymi ścieżkami. Oboje wykształcili następne pokolenia aleksandryjczyków. Alex zmarł w 1988 roku, a Maxine pozostaje aktywna w środowisku wiccańskim. Swoje niezwykłe,  życie opisała w autobiografii "The Firechild".

W 1970 roku do wspólnego jeszcze wówczas kowenu Sandersów dołączyli Stewart Farrar (1916-2000), dziennikarz, który wciągnął się w temat, oraz Janet Owen (1950), która przyszła z koleżanką porozmawiać z czarownicami i sama zainteresowała się tematem. Para zakochała się w sobie. 22 grudnia 1970 miała już własny kowen, biorąc ze sobą za zgodą Sandersów trzech członków poprzedniego kowenu. 24 kwietnia 1971 para uzyskała od Sandersa inicjację trzeciego stopnia (jak widzimy, wszystko w owych czasach działo się szybko) i stała się samodzielna. Na gust Sandersa, zbyt nawet samodzielna. Było już jednak za późno. Farrarowie opracowywali własne rytuały i metody pracy oraz zaczęli publikować. Oskarżani bywają o publikowanie materiału objętego przysięgą. Ich wspólne prace to "Eight Sabbats for Witches" i "The Witches Way" (wydane razem jako "A Witches Bible"), oraz "The Witches Goddess", "The Witches God" i "Spells and How They Work". Oboje podróżowali po świecie z wykładami i badali historię Wicca. Zaprzyjaźnili się z Doreen Valiente i postanowili zostać gardneryjczykami.

Po śmierci Stewarta Janet Farrar współpracuje z Gavinem Bone, przyjacielem rodziny. W 2001 roku pobrali się.

Czarownkiem ważnym dla Amerykanów, a pośrednio i dla nas, jest Raymond Buckland (ur.1934), Brytyjczyk, który w 1962 roku przeprowadził się do Ameryki, a w 1963 został inicjowany przez arcykapłankę Gardnera, Monique Wilson czyli Lady Olwen. Razem z żoną Rosemary sprowadził tradycje gardneriańską do Stanów Zjednoczonych i dał początek tzw. linii Long Island, połowie gardneryjczyków w Stanach. Ta linia jednym w Stanach się podoba, innym nie, jak to zwykle między ludźmi i czarownicami bywa, niektórzy opowiadają, że Rosemary Buckland, która przeszła na chrześcijaństwo, cofnęła wszystkie inicjacje, których udzieliła, a więc linia jest w ogóle nieważna - plotki, plotki, nieżyczliwe plotki.

Sam Buckland odszedł od tradycji w 1973 roku, zostawiając kowen pod opieką pary Theos i Phoenixa, sam zaś zajął się upowszechnianiem bardziej demokratycznej wicca. Seax Wicca, czyli wicca saksońska, w której jest tylko jeden stopień inicjacji, powstała od zera, pokazując, że tradycję można stworzyć nie powołując się na babcię czarownicę, a jedynie kierując się własnym odczuciem i zdaniem. W ten sposób Raymond Buckland zaznaczył się w historii nie tylko amerykańskiego wicca, ale w historii pogaństwa na świecie. Jego książka "The Tree" jest Księgą Cieni tradycji saksońskiej, zrywając ze zwyczajem trzymania wewnętrznych materiałów tradycji w sekrecie pod przysięgą. Raymond Buckland był też twórcą korespondencyjnych kursów wicca we wczesnych latach osiemdziesiątych, co było dalszym odejściem od tradycji nauczania twarzą w twarz. Uważał, że osoby bez kontaktu z kowenem również powinny mieć dostęp do tradycji. Podobnego zdania był Ed Fitch, autor powszechnie dostępnych rytuałów ("Magical Rites from the Cristal Well"), które stanowiły rodzaj podręcznika samodzielnej praktyki. Krążyły w odpisach, a w 1971 roku zostały wyydane jako książka.

Inną osobą, która zostawiła na współczesnym wicca niezatarty ślad, jest Starhawk. Wicca eklektyczne w jej wydaniu staje się narzędziem zmiany świata i samego siebie. Co ciekawe, Starhawk nie używa nigdy nazwy "wicca", tylko czarostwo, i słusznie, ponieważ jej czarostwo w większości wicca nie przypomina. Miriam Samos (1951), jak brzmi jej prawdziwe nazwisko, była duchowym dzieckiem lat sześćdziesiątych, chociaż w przeciwieństwie do większości osób ze swojego pokolenia, zachowała jego ideały. W liceum protestowała przeciwko wojnie w Wietnamie. W młodości niespokojna dusza, wędrująca z jednego końca amerykańskiego kontynentu na drugi, pochodząca z Kalifornii, co ma swoje znaczenie, uczyła się od Zsuzsanny Budapest, dianitki, i od Victora Andersona, szamana, jednak podążała własną ścieżką. Jej pierwsza wydana książka, "The Spiral Dance"(1979), ukazuje tę własną ścieżkę, która porwała między innymi mnie. Starhawk łączy magię, feminizm, świadomość ekologiczną, refleksję społeczną i aktywizm polityczny. W następnych książkach, "Dreaming the Dark" oraz "Truth or Dare", nie mówiąc o "Webs of Power: Notes from the Global Uprising", Starhawk kładzie większy nacisk na politykę. Polski czytelnik może zapoznać się z jej wizją społeczeństwa poprzez powieść "Piąty święty żywioł". Jest to świat, gdzie zamiast przemocy rządzi przekonywanie, a "moc-nad" charakterystyczna dla świata patriarchalnego, redukcjonistycznego i zmechanizowanego ustępuje przed "mocą-z-wewnątrz", mocą świata matriarchalnego, organicznego, holistycznego.

Jako psychologa, interesowały Starhawk sposoby rozwiązywania konfliktu i praca z grupą. Ciekawostką jest fakt, że mroczne książki Starhawk były inspirowane jej pobytami w więzieniu, gdzie zamykano ją np. za demonstracje przeciwko elektrowniom atomowym. W więzieniu organizowała rytuały i grupy robocze. Obecnie Starhawk podróżuje z wykładami na temat czarostwa, ale również pracuje z izraelskimi i palestyńskimi działaczami na rzecz pokoju, organizując warsztaty radzenia sobie z przemocą. Prowadzi również seminaria na temat permakultury, metod działania aktywisty politycznego oraz duchowości, wszystko w ramach jednego kursu EAT - Trening Aktywisty Ziemi. Mieszka w Kalifornii we wspólnym domu z partnerem i przyjaciółmi, czasem przenosząc się do małego domku z ogrodem, gdzie stosuje permakulturę.

Starhawk dwa razy odwiedziła Polskę z warsztatami.

Scott Cunningham jest osobą, z którą Miły Czytelnik mógł się zetknąć. Jego "Wicca", "Moc ziemi", "Moc żywiołów" i "Moc potraw" zostały wydane po polsku i na nich wychowują się rodzimi wiccanie. Cunningham napisał w sumie 15 książek o wicca eklektycznym i naturalnej magii, które odniosły ogromny sukces.

Urodził się w 1956 roku. Był synem autora 170 książek. Jak widać, wdał się pod względem pisarskiej płodności w ojca (pisał również powieści i po dwóch latach studiowania pisarstwa porzucił uniwersytet, opublikowawszy już więcej niż nauczyciele). Magią i czarostwem zainteresował się w szkole. Był inicjowany do wielu kowenów i eklektycznych tradycji: Aridian Tradition, Reorganized Traditional Gwyddonic Order of Wicca, American Traditionalist Wicca. Zasadniczo był zwolennikiem samotnej ścieżki. Jego podejście wpłynęło na wicca, które obecnie zdominowane jest liczebnie przez eklektycznych zwolenników tejże samotnej ścieżki.

Książki typu "wicca zrób to sam" istniały już przed Cunninghamem. Było wspomniane "The Tree" Bucklanda, Była już "Liber Umbrarum", Księga Cieni do samodzielnej praktyki nieinicjowanych, dołączona do "Witchcraft for Tomorrow" Doreen Valiente, niejako w proteście przeciwko zamykaniu się konserwatywnych tradycji. Do tej pory wszelka literatura, na której bazowali nieinicjowani, była tylko do poczytania przed inicjacją. Zainteresowany czytelnik miał dążyć do poznania żywych osób z tradycji, do wstąpienia do kowenu i inicjacji. Tymczasem przeczytanie "The Tree" wystarczyło, żeby stać się wiccaninem. Fenomenem Cunninghama było to, że propagował maksymę "cokolwiek działa", czyli zachęcał do dowolności w praktyce duchowej, magicznej i religijnej, tak długo, jak zaspokaja to potrzeby jednostki.

Zarzuty stawiane Cunninghamowi dotyczą przed wszystkim bestsellera z 1988 roku, "Wicca". Wicca w niej to religia celebrująca życie - znika gdzieś polaryzacja, siły destrukcji równoważące siły tworzenia. Nie ma mowy o ciężkiej pracy nad sobą i stanięciu twarzą w twarz z ciemną stroną własnej osoby. Cunningham próbował prawdopodobnie obronić wicca przed skojarzeniem z ciemnością i Szatanem, ale w efekcie ludzie kojarzą je teraz z tęczami i króliczkami. Co więcej, nie kojarzą wicca z wewnętrznym misterium i inicjacją. Inicjację wg Cunninghama zastępuje samoinicjacja. Wicca przestaje być zakonem w ramach neopogaństwa, a nazwę Cunningham rozszerza na neopogaństwo inspirowane wicca. Idee Cunninghama wyszły poza jego książki i spowodowały, że na zasadzie "cokolwiek działa", wicca zaczęła się rozmywać w nieokreślony łagodny New Age, w ramach którego można robić wszystko.

Scott Cunningham zmarł na raka w 1993 roku, w wieku 37 lat.