Newsy i Wydarzenia

6 maja 2017 r.: Spotkanie w Zamościu

2-4 czerwca 2017: Wiccański Weekend Węsiory 2017

stale: Zapisz się na newsletter o wydarzeniach i o nowościach na stronie

drugi czwartek każdego miesiąca: Spotkania wiccańskie (wiccanka) w Gdyni

do uzgodnienia: Spotkania indywidualne w Warszawie

zobacz wszystkie »

Nowości na stronie

4 maja 2017 Dodane wydarzenie

22 stycznia 2017 Nowy tekst, nowelka o Trzech Brigitach

6 listopada 2016 Dodane dwie lektury po angielsku

7 października 2016 Dwa nowe wydarzenia

17 września 2016 Dodane wydarzenie i nowy artykuł

zobacz wszystkie »

Kilka słów o:

Tematem tej strony jest wicca, neopogańska inicjacyjna religia misteryjna (inicjacyjna... więcej »

Dziękuję twórcy grafiki oraz Arimowi, twórcy silnika strony.

Trzy Brigity

Nowelka z “Ballad Prozą” Nory Chesson (1894), która mogła zainspirować pomysł, że Bogini ma potrójną postać

Siedziały w niepewnym blasku słońca zimowego dnia, trzy Brigity: Brigit Rolniczka, stara, brązowa i zwiędła; jej córka, Brigit Sądów, wysoka i urodziwa kobieta, która dojrzała i stała się słodka przez pięćdziesiąt jesieni; i wnuczka Brigit, prosta i szczupła jak trzcina, z pięknem twarzy złożonym i śpiącym spokojnie.

Teraz najstarsza Brigit siedziała kiwając się na swoim rzeźbionym krześle, z ciepłym blaskiem słońca na ślepych oczach, ale pani domu, Brigit Sądów, siedziała przędąc pracowicie, a jej córka stała na dworze pod błogosławionym głogiem, patrząc na swoją zajętą matkę z uśmiechem w rozmarzonych oczach. Kiedy marzyła, ktoś wszedł na drogę i cień padł u stóp dziewczyny – cień wysokiej kobiety o twarzy dobrej, smutnej i pięknej, która niosła w ramionach śpiącego chłopca.
- Niech bogowie zachowają wszystkich tutaj – powiedziała cicho – i błogosławią pracę!
- Wejdź i witaj – powiedziała serdecznie Brigit Sądów. Potem podniosła oczy na twarz nieznajomej, i jej własna stała się biała i dziwna, jak twarz, która patrzy na coś nie z tego świata.
- Kim jesteś? - krzyknęła.
- Nazywam się – powiedziała cicho kobieta - Kathaleen Ny-Houlahan: a to – spojrzała w dół z uśmiechem w szarych oczach na chłopca w swoich ramionach – och, można nazywać go Aongus (Miłość), albo Eireag (Piękno), albo Aighneann (Kochanek), albo Gort (Gorycz); nie ma tylu imion, ile ma oblicz. A jak ty go nazwiesz, Brigito Sądów?
Brigit Sądów zwróciła głodne oblicze ku jasnym oczom gościa.
- Jest dzieckiem, które dawno straciłam – wymamrotała – to mój mały Culainn, i ma oczy swojego ojca – nie było nigdy urodziwszego chłopca nad mojego Eoghana: i skoro jego martwe piękno zamknęło drzwi mojego serca, nie całowałam nigdy ust twojego ojca, Brigit, chociaż był zrobił ze mnie dobrą towarzyszkę. Pozwól mi potrzymać dziecko, córko nieznajomego: jest mój.
Kathaleen Ny-Houlahan uśmiechnęła się.
- Czy nie mówiła, że był Moranem o wielu imionach? Teraz – zwróciła się do najmłodszej Brigit – powiedz mi, czym ci się wydaje, mała panienko żółtego chłodu? I trzecia Brigit cofnęła się z twarzą, która rozkwitła czerwienią jak płatki w sercu róży.
-Widzę – powiedziała, i odsunęła żółte włosy, którymi wiatr zasłonił jej twarz – Widzę – o matko, widzę, co widziałaś w twarzy Eoghana – a teraz powiedzieć, co widzę? Widzę krótką radość i długie zmartwienie, wstyd, zerwanie i cierpienie, cierpliwość i dumę – i czy nie widzę też, że wytrwałabym zmartwienie dla krótkiej radości? O matko, trzymaj mnie, bo inaczej też spadnie na mnie wstyd.
- Powiedziałam – rzekła Kathaleen Ny-Houlahan – że był Moranem o wielu imionach. Nazwałabyś go Aongusem czy Aighneannem, mała? A dla twojej matki jest jej utraconym dzieckiem i jej utraconym mężem, a dla mnie czym? Ach, kiedy ostatnio patrzyłam mu w twarz, nazwałam go Conasg (Wojna): gdyż zobaczyłam w jego oczach blask, który był jak blask mieczy. A teraz, stara matko, wstań i powiedz, co widzisz w jego twarzy.
- Jestem ślepa, pani _ wymamrotała Brigit Rolniczka – Jestem ślepa i nie widzę.
-Wstań - powiedziała Kathaleen Ny-Houlahan, jakby nie słyszała – i spójrz na niego, i powiedz, co widzisz w jego twarzy.
Więc stara kobieta wstała i podeszła do niej, bez pomocy laski ani dłoni przewodnika, i utkwiła ślepe spojrzenie na twarzy śpiącej na piersi Kathaleen Ny-Houlahan. Wtedy patrzącej matce i córce wydało się, że ślepe oczy nabrały koloru i głębi, patrząc; wreszcie światła, które je opuściło. A potem z krzykiem babka padła z powrotem w ramiona Brigit Sądów, i kobiety wyszły z domu i zaniosły ją, i położyły delikatnie na łóżku, widząc, że dopadła ją śmierć. I Brigit płakała nad szczęśliwą twarzą siwej matki, i nie zważała, że powstrzymywała jej duszę przed odejściem, a na zewnątrz, w zimowym słońcu, Kathaleen Ny-Houlahan czekała, plecami do świętego białego głogu. A obok niej stała najmłodsza Brigit, rozmarzona, patrząca za ogrodzenie i stodołę na srebrzystą wstęgę Boyne, biegnącą żwawo ku leśnemu Brugh, Gdzie Aongus Oge miał wciąż mieć swój złoty dom. I Kathaleen Ny-Houlahan zwróciła spojrzenie na twarz dziewczyny i utkwiwszy je w nim, znów odsłoniła płaszcz z twarzy, którą niosła na piersi. I cicho powiedziała: „Patrz!”, a Brigit posłuchała jej. Kiedy patrzyła, na śpiącej twarzy pojawił się uśmiech, a uśmiech przebił serce dziewczyny smutkiem ostrym jak włócznia, ale spojrzenie Kathaleen powstrzymało łzy jej oczu i krzyk jej ust, i przez chwilę, kiedy obie milczały. I wtedy Kathaleen zakryła śpiącą twarz, a to rozwiązało język Brigit, która wykrzyknęła, szlochając: „Och! Piękny jest i drogi jest, Mroczna Kobieto, i chwilę temu umarłabym, by znim kroczyć przez świat: a teraz wydaje się lepiej żyć i umrzeć bez niego – a twój grymas jest droższy niż jego pochwała, Piękno Świata!”
- Nie jestem nim! - powiedziała Kathaleen Ny-Houlahan – Ono mija, a ja nie mogę umrzeć, nawet kiedy moje dzieci mnie kamienują, muszę znów powstać, i iść swoją drogą. I och! Ciało z mego ciała, kamienowaliście mnie często – krzyknęła – i och! Jak dobrze by było czuć, jak rośnie nade mną koniczyna!
- Ale wtedy świat by się skończył, Bicie naszych serc – powiedziała Brigit – czy musisz znów iść w swoją drogę, ty i Moran o wielu imionach? Czy nie zostaniecie trochę – a my dobrze wam usłużymy?
- To ja muszę służyć mojemu ludowi - powiedział Kathaleen – Ale nie wolno mi zostać: gdyż urodziłam się, kiedy wędrowny wiatr spotkał wędrowny ogień, i oboje są w mojej krwi.
- Więc weź mnie ze sobą – krzyknęła Brigit – gdyż nigdy nie będę żoną ani matką, i co po mnie w domu mojej matki? Weź mnie ze sobą, Serce serc, i pozwól mi także wędrować, aż do śmierci.
- Brigit Rolniczka służyła mi dobrze przez swe osiemdziesiąt lat, i nigdy nie służyła mi lepiej, niż gdy doiła swoje bydło w oborach Conora Króla. I dobrze służyła mi Brigit twoja matka, i jeszcze lepiej po stracie swego pięknego Eoghana: i kiedy twój ojciec Senchan śpiewał przed Conorem MacNessą, służył mi, choć o tym nie wiedział. A teraz -powiedziała Kathaleen Ny-Houlahan – ty też mi służysz, Brigit. Moje córki przebywają w domach ojców, i widzą jak zielone ziemie trafiają w ręce niegospodarnego męża i twardego męża: i czy są czymś lepszym od zakładniczek w domach swoich mężów? Wyjdź i wykrzycz hańbę, aż to się skończy, moja Brigit: aż kobiety, które nie mają braci, wezmą jałowe ziemie i nimi łagodnie zarządzą. Wykrzycz – i krzycz głośno, aż żaden Brehon ci nie zaprzeczy: Conor MacNessa ma uszy do słuchania.
Potem odwróciła się i poszła, a młoda Brigit stała sama pod głogiem, przygotowując się do zadania jej powierzonego: a z domu przyszedł głos kobiet opłakujących zmarłą, ale bardzo cicho, by nie obudzić straszliwych ogarów, które leżą, czekając, by złapać nagą duszę. Ale mogły były krzyczeć najprzenikliwiej, gdyż dusza Brigit Rolniczki kroczyła bezpiecznie w cieniu Kathaleen Ny-Houlahan.